James Bond nie miałby czym jeździć, gdyby nie hrabia Zborowski

2017-03-28 James Bond nie miałby czym jeździć, gdyby nie hrabia Zborowski

Miał zaledwie 16 lat, gdy został jednym z najbogatszych ludzi na świecie. Odziedziczoną po rodzicach fortunę Louis Zborowski wydawał z fantazją – zbudował sobie prywatną linię kolejową, urządzał przyjęcia, na których wysadzał w powietrze budynki w swoim majątku, konstruował wyścigowe samochody i jeździł w rajdach. Sporą sumę dał też właścicielowi firmy Aston Martin, by uratować ją przed bankructwem. Gdyby nie ten ekscentryczny arystokrata, kultowa dziś marka przestałaby istnieć po zaledwie pięciu latach działalności.

Gdy w 1903 roku ojciec Luisa William Eliot Zborowski zginął w wyścigu La Turbie, młody hrabia miał zaledwie 8 lat. Jego matka, chcąc zabezpieczyć przyszłość jedynego syna, kupiła mu majątek Higham Park w hrabstwie Kent. Niedługo później zachorowała na raka. Gdy zmarła, Louis odziedziczył nie tylko liczącą 91 hektarów posiadłość z okazałą rezydencją i kilkunastoma domami, ale też 11 milionów funtów w gotówce i kilka nieruchomości w Nowym Jorku. Został sierotą, a jednocześnie jednym z najzamożniejszych ludzi na Ziemi.


"Nie przywiązywał wagi do wartości pieniędzy i wydawał je tak, jak chciał", napisał o Louisie David Paine, autor książki "The Zborowski Inheritance". Jego zdaniem hrabia miał w życiu jeden cel – dobrze się bawić. I trudno się z nim nie zgodzić, bo młody arystokrata lekką ręką wyrzucał spore sumy na spełnianie swoich marzeń. Od dzieciństwa fascynował się koleją, więc gdy już mógł dysponować majątkiem po rodzicach, wybudował prywatną linię kolejki wąskotorowej wokół swej posiadłości, która to służyła głównie do filmowanych scen porwań, pościgów i napadów na pociąg – podpatrzonych w produkcjach Hollywood. Ekscentryczny potomek polskiej szlachty lubował się w jeszcze jednej rozrywce. Uwielbiał zabawiać swoich gości organizując w Higham Park pokazy pirotechniczne. Nie były to jednak fajerwerki – to byłoby dla niego zbyt banalne. Młody hrabia wysadzał w powietrze… rzeźby i budynki, stawiane tylko po to, by podczas przyjęć roztrzaskać je w drobny mak.


Ale to nie ekscentryczne rozrywki sprawiły, że Louis Zborowski do dziś jest legendą wśród fanów motoryzacji. Hrabia przeszedł do historii dzięki swojej miłości do szybkich samochodów, ścigania się i bicia rekordów prędkości. Ta miłość popchnęła go do konstruowania własnych aut wyścigowych, ale też skłoniła do wsparcia finansowego firmy Aston Martin. Ekstrawagancki arystokrata związał się z tą raczkującą wówczas marką w 1920 roku, gdy zgłosił się do niego jej założyciel Lionel Martin. Produkowanych przez niego aut nikt nie chciał kupować, w dodatku z interesu wycofał się jego wspólnik, zostawiając go ze sporymi długami i perspektywą rychłej plajty. Zborowski, który już wtedy pracował nad zbudowaniem własnego pojazdu, nie dał się długo prosić. Przekazał Martinowi potrzebną na uratowanie firmy sumę 10 tysięcy funtów, a do tego zaoferował, że będzie go wspierał w kolejnych latach. Ktoś inny na jego miejscu zapewniłby sobie w zamian za taką dotację udziały w ocalonej przed bankructwem firmie, ale Louisa to nie interesowało. Od Martina oczekiwał tylko jednego – że będzie specjalnie dla niego konstruował samochody do startów w wyścigach. Sam zresztą za te starty płacił, bo został też sponsorem rajdowego teamu Astona Martina.

Pierwszym owocem współpracy Zborowskiego z firmą Lionela był Aston Martin 1486 cc, czterocylindrowa wyścigówka, którą w 1921 roku hrabia wystartował w wyścigu w Booklands i od razu ustanowił rekord prędkości tego toru (106 km/h). Zachęcony tym sukcesem arystokrata zlecił opracowanie auta na Grand Prix Francji w 1922 roku. Produkcję dwóch sztuk nowego modelu nadzorował jego przyjaciel, inżynier Clive Gallop. Nową maszynę, nazwaną pieszczotliwie "Bunny", Louis przetestował najpierw w górskim wyścigu w Shelsley Walsh oraz na torze w Booklands. Auto sprawowało się świetnie, rozpędzało się do prędkości 120 km/h, dzięki czemu Zborowski w kolejnych przejazdach ustanawiał kilka rekordów świata. 16 lipca 1922 roku hrabia i jego przyjaciel stanęli na starcie rozgrywanego w Strasburgu Grand Prix Francji. Żaden z nich nie dojechał jednak do mety – w obu prowadzonych przez nich Astonach Martinach "Bunny" zawiódł układ paliwowy. W tym roku Zborowski w barwach teamu rajdowego Astona Martina wystartował jeszcze w rajdzie International 1500 Trophy, wyścigu Junior Car Club 200 i Grand Prix Penya Rhin na torze w Vilafranca. Ale najwspanialszym "dzieckiem" stworzonym dla Zborowskiego był legendarny Aston Martin Razor Blade. Ten zbudowany w 1923 roku samochód był ulepszoną wersją modelu 1486 cc i rozwijał prędkość 163 km/h. Już w pierwszym roku Razor pobił dwa rekordy na torze w Booklands, a w różnego rodzaju rajdach startował z sukcesami aż do roku 1935. Był na tyle udanym autem, że kolejni właściciele jeździli nim aż do lat 50., kiedy to trafił do muzeum. Coraz lepsze samochody dostarczane przez fabrykę Martina pozwalały Louisowi osiągać coraz większe sukcesy. W 1923 roku znów zajął drugie miejsce w Grand Prix Penya Rhin, stanął też na trzecim miejscu podium Grand Prix Hiszpanii na torze w Voiturettes.


Dosiadanie fabrycznych aut Louisowi jednak nie wystarczało. W 1921 roku z pomocą inżyniera Clive’a Gallopa skonstruował swój pierwszy samochód. Tu też dała o sobie znać jego fantazja. Louis i Gallop do budowy swojego jeżdżącego monstrum użyli starego, pięciotonowego Mercedesa, do którego włożyli sześciocylindrowy lotniczy silnik Maybacha o pojemności 27 litrów. Auto, nazwane Chitty Bang Bang (nazwę tę Louis zapożyczył z popularnej piosenki opowiadającej o żołnierzach, którzy korzystając z przepustki odwiedzają domy publiczne) z wyglądu nie przypominało wyścigówki, ale gdy ruszyło do rywalizacji na torze Brooklands, nie miało sobie równych.


Rok później hrabia skonstruował Chitty Bang Bang II, napędzany sześciocylindrowym lotniczym silnikiem Benza o pojemności 18,8 litra. Kolejnym Chitty Bang Bang III w 1923 roku hrabia ustanowił rekord toru w Booklands, przejeżdżając okrążenie z prędkością 181 km/h. Zborowski jeździł też tym autem do Stuttgartu na spotkanie z przedstawicielami Mercedesa, gdy negocjował warunki startów w zespole rajdowym tej marki. Zanim jednak zasiadł za kierownicą wyścigówki niemieckiej firmy, skonstruował Chitty Bang Bang IV, nazywany także Higham Special. Pod maskę tego wynalazku trafił dwunastocylindrowy silnik lotniczy Liberty, który pozwalał rozpędzić auto do prędkości ponad 270 km/h. Szalony arystokrata chciał mieć pewność, że maszyna nie zawiedzie go na torze i postanowił jeszcze ją udoskonalić.


Prace nad Higham Special musiał jednak odłożyć, bo w 1924 roku dogadał się z Mercedesem i dołączył do ich teamu rajdowego. Pierwszym rajdem w nowych barwach było Grand Prix Włoch na torze Monza. Louis usiadł tam za kierownicą Mercedesa M72/94. Rajd skończył się tragicznie, na 45. okrążeniu hrabia wypadł z trasy i zginął na miejscu. Miał wtedy 29 lat. Wielu historyków motoryzacji uważa, że Louis Zborowski był jedną z najważniejszych postaci w dziejach Astona Martina. I to nie tylko dlatego, że ocalił ją przed bankructwem. Ekscentryczny hrabia wyznaczył też kierunek rozwoju marki, bo skłonił jej właściciela do tworzenia coraz szybszych aut, które z powodzeniem będą konkurować w wyścigach z samochodami innych marek. I choć przez lata szefowie Astona się zmieniali, to zawsze starali się tworzyć auta, które pozwolą kierowcy cieszyć się świetnymi osiągami i pozwolą z powodzeniem ścigać się w rajdach. Doskonałym przykładem jest model DB2, który jeszcze przed oficjalną premierą, podczas Motor Show w Nowym Jorku w 1950 roku, został wystawiony do słynnego dwudziestoczterogodzinnego wyścigu Le Mans.

W 1951 roku, czyli rok po rozpoczęciu seryjnej produkcji, Aston Martin DB2 ponownie ścigał się w Le Mans. I nie dał szans konkurentom – zasiadający za kierownicą DB2 kierowcy zdobyli trzy pierwsze miejsca w swojej klasie. Auto świetnie spisywało się też w prestiżowym Mille Miglia. W 1952 roku jadący DB2 Tony Wisdom zajął 12 miejsce w klasyfikacji generalnej tego wyścigu, a tuż za nim uplasował się inny miłośnik tego modelu Reg Parnell. Dwa lata później w Mille Miglia ścigał się tym modelem słynny brytyjski kierowca rajdowy George Abecassis. Walory tego auta doceniła też załoga Perlage Team, która w ubiegłym roku debiutowała w Mille Milla Storica, kultowym rajdzie skupiającym pasjonatów dawnej motoryzacji. W tym roku nasz team znów stanie do rywalizacji na trasie z Brescia – Rzym – Brescia, i znów pojedzie samochodem Aston Martin. Tym razem będzie to Aston Martin DB 2/4 z 1955 w legendarnym kolorze Racing Green, którego pomysłodawcą był Eliot Zborowski, ojciec Louisa, a propagatorem  Louis. Logo Perlage będzie można zobaczyć nie tylko na masce tego pięknego auta. Cisowianka Perlage, podobnie jak rok temu, wystąpi w roli sponsora głównego Mille Miglia 2017, a woda musująca Perlage będzie oficjalnym napojem tej imprezy.