Wystartował wyścig Millle Miglia 2017!

2017-05-18 Wystartował wyścig Millle Miglia 2017!

18 maja, dzień startu Mille Miglia, obfitował w niespodzianki. Zaczęło się już w nocy, kiedy to w Astonie Martinie DB 2/4 awarii uległ system kalibracji czasu, a konkretnie został uszkodzony czujnik czytający prędkość i mierzący odległość samochodu. Bez niego jazda, szczególnie na odcinkach specjalnych, byłaby poważnie utrudniona. W nocy zespół mechaników był zmuszony zamówić i zamontować nowy czujnik, a następnie, już dzisiaj rano, auto musiało ponownie stawić się na kontrolę przedstartową. Walka z czasem trwała do ostatnich chwil, ale załoga z numerem 355 ostatecznie przeszła wszystkie niezbędne testy i oficjalnie dostała zielone światło na start w Mille Miglia 2017. Tym samym Perlare Team oficjalnie zdał pierwszy egzamin z radzenia sobie z przygodami w czasie Wyścigu Tysiąca Mil.

 

 

Od lat tradycją Najpiękniejszego Wyścigu Świata jest wspólny, przedstartowy lunch wszystkich kierowców w Muzeum Mille Miglia w Bresci. W tamtym roku wzniesienia, na których położone jest Muzeum, spływały deszczem i błotem, dostarczając kibicom specyficznych atrakcji. Szczęśliwie, tym razem obyło się bez takich urozmaiceń, a samochody ustawione na dziedzińcu lśniły szczególnie pięknie w promieniach wczesnopopołudniowego słońca. Ostatni moment, kiedy wszystkie załogi zgromadziły się w jednym miejscu i czasie, skrupulatnie wykorzystywali dziennikarze i fotoreporterzy nieszczędzący uwagi startującym ekipom. To w końcu oni – kierowcy i ich zabytkowe auta, przez najbliższe cztery dni są tutaj najważniejsi.
Po bezproblemowym lunchu samochody zaczęły poruszać się w stronę Viale Venezia, gdzie organizatorzy przygotowali start wyścigu. Nie obyło się bez nieplanowanych historii – rampa, z której miały startować samochody uległa awarii i znakomita większość aut startowała z poziomu ulicy, choć przy niezmiennym aplauzie zgromadzonej publiczności.

 


Dzisiejsza trasa, choć stosunkowo niedługa, zawierała 26 odcinków specjalnych na czas i regularność. W ich trakcie samochody musiały pokonać wyznaczoną odległość albo w podanym czasie, albo utrzymując określoną prędkość. Większość aut korzysta z nowoczesnych czujników, które pomagają kierowcom w poruszaniu się, ale i one czasami zawodzą. Miało to miejsce zarówno w nocy w przypadku Astona Martina DB 2/5… jak i już w trakcie wyścigu w przypadku drugiej ekipy Perlage z numerem 131. Panowie Marian i Bartosz, siedzący za sterami czerwonego Astona nie mieli innego wyjścia, jak przejść na pomiary ręczne.


Odcinek Brescia – Padwa, który pokonali dziś kierowcy, zdecydowanie możemy zaliczyć do urokliwych. Ekipy przejechały dziś wzdłuż jednego z brzegów wyjątkowo malowniczego jeziora Garda, przez maleńkie Valeggio Sul Mincio, rozsławioną przez Szekspira Weronę, leżącą u podnóży Alp Weneckich Vicenzę, żeby przy blasku reflektorów wjechać na Prato della Valle – główny plac Padwy. Plac ma wyjątkowy kształt elipsy, na której znajduje się 78 posągów zasłużonych (wśród nich znajdziemy również posągi Stefana Batorego i Jana III Sobieskiego), które ozdabiają niedużą fosę, zwieńczoną na środku fontanną. Kierowcy kończący dzisiejszy odcinek objeżdżali plac przy wiwacie tłumnie zgromadzonych mieszkańców oraz fanów motoryzacji, a następnie parkowali swoje auta nieopodal monumentów.
Po godzinie 22 do bram Padwy zawitał czerwony Aston Martin z numerem 131, a kilka minut przed północą ekipa z numerem 355 jadąca Astonem w legendarnym kolorze British Racing Green okrążyła Prato della Valle.


Kilka godzin dzielących czwartkową metę od piątkowego startu to chwila odpoczynku dla kierowców i pilotów, ale i moment wzmożonej pracy dla ekip mechaników, którzy mają tylko krótką noc, żeby naprawić wszystkie usterki i wymienić zużyte części. A drugi dzień wyścigu należeć będzie do szczególnie wymagających, bo przed załogami do pokonania ponad 600 km! Za to nagroda jaka ich czeka – wjazd do Wiecznego Miasta, powinna wynagrodzić te wszystkie niedogodności.