La grande bellezza - na dzień przed startem Mille Miglia

2016-05-18 La grande bellezza - na dzień przed startem Mille Miglia

Jedna z legend światowego ścigania samochodami Walter Röhrl uznany przez 100 niezależnych ekspertów związanych z rajdami za „Najlepszego Kierowcę Rajdowego Wszech Czasów” powiedział, że "samochodu nie można traktować jak ludzkiej istoty, samochód potrzebuje miłości.” Trudno się z tymi słowami nie zgodzić - szczególnie po spędzeniu choćby chwili w Fiera di Brescia - hali wystawienniczej w Brescii. Nie trzeba być ortodoksyjnym fanem motoryzacji, by po tym co można w niej zobaczyć w ten jak co roku od wielu lat jeden majowy tydzień zrozumieć głęboką prawdę tych słów.


Ten niczym nie wyróżniający się, podobny do wielu tego typu budowli na świecie obiekt na kilku dni staje się niekwestionowanym centrum motoryzacyjnego wszechświata. To dookoła niego orbitują raz w roku wszystkie myśli osób, którym samochody i motoryzacja nie są obojętnymi hasłami. Do Brescii zjeżdżają z całego świata najrzadsze i najdroższe zabytkowe samochody rajdowe, by jak od lat wyruszyć z serca Lombardii w liczący ponad 1600 kilometrów Mille Miglia Storica. Jutro na starcie tego uznawanego za jedno z najbardziej prestiżowych wydarzeń sportowo-towarzyskich na świecie stanie 450 klasycznych aut reprezentujących 71 różnych marek samochodowych. Zasiądzie w nich 900 uczestników z 41 krajów. Żadna impreza motoryzacyjna nie może pochwalić się takim powodzeniem i jednocześnie prestiżem. Dość tylko dodać, że w tym roku blisko 150 aut z tego grona jest oficjalnie uznawanych za bezcenne…


Auta są wtaczane do wnętrza hali. Ekipy w strojach z oznaczeniami teamów zajmują się nimi niespiesznie i w przyjacielskiej atmosferze. To zaskakuje przede wszystkim - nie czuć tutaj choćby cienia rywalizacji. Mille Miglia przypomina swą filozofią maraton: w gronie jest faworyt lub dwóch i o ile nie wydarzy się nic niespodziewanego zapewne pierwszy będzie na mecie. Jeżeli jednak coś się wydarzy - wygra ten drugi, reszta więc stawki czyli 99 procent startuje dla przyjemności samego pokonywania jednych z najbardziej malowniczych dróg na świecie. Wszyscy oglądają wszystkie samochody. A te są dziełami sztuki. Dosłownymi. Kiedyś - gdy aut nie projektowały komputery i nie skalowały normy - to co powstawało w samochodowych manufakturach było najczęściej skończonym pięknem… Linie… Przetłoczenia… Szprychowania… Bogactwo i surowość… Użytkowość i niepodporządkowanie… Wszystko. W Fiera di Brescia może nie być określonego modelu, znajdziesz w niej natomiast paradoksalnie wszystko.


Organizatorzy dbają o poszanowanie tradycji. Dopuszczają udział tylko i wyłącznie aut, które startowały w zmaganiach w rajdzie w latach 1927-1957, lub zostały wyprodukowane w tym czasie i mają potwierdzone przez Międzynarodową Federację Pojazdów Zabytkowych certyfikaty autentyczności. W wyznaczonym w centralnej części hali miejscu auta poddawane są drobiazgowej kontroli i ta decyduje o ostatecznym dopuszczeniu do zmagań. Sędziowie z atencją oglądają każdy drobiazg. Trudno być obojętnym na ten spektakl - każda z 450 maszyn jest niepowtarzalna i godna miłości..!


Szczególnym uczuciem darzymy Astona Martina DB2 z oznaczeniami na błotnikach w postaci polskiej flagi i logo Perlage Team. Srebrny kabriolet z 1952 roku z benzynowym silnikiem R6 o pojemności 2,6 litra i napędem na tylną oś jest jednym z 411 wyprodukowanych egzemplarzy. Partnerujemy Mille Miglia nie tylko jako sponsor główny rajdu, ale też czynnie bierzemy udział w tym - jak określił to kiedyś sam Enzo Ferrari - "fascynującym muzeum na kółkach, wprawionym w piękne ramy rozradowanej publiczności”. Radujemy się więc i my.


Mille Miglia to Król Wszystkich Rajdów, Brescia jest więc Matką Króla. Jutro w połowie dnia opuścimy ją ruszając do Rimini w pierwszy etap czterodniowego Gran Turismo. Zgodnie z jego definicją celem nie jest meta, ale sama droga. To bliska nam filozofia, Perlage bowiem nie pijemy by zaspokajać pragnienie, pijemy ją dla przyjemności zaspakajając pragnienie przy okazji.