Le Targ - targowisko różności w Poznaniu

2016-03-15 Le Targ - targowisko różności w Poznaniu

Szukacie miejsca na śniadanie? Całodzienne posiedzenie z książką lub laptopem? Lunch w przerwie zakupów w Starym Browarze? Wejdźcie to Le Targu i zamówcie kawę oraz świeżo upieczoną drożdżówkę lub rogala marcińskiego i przyjrzyjcie się menu, bo naprawdę warto!

Kolorowo, niezobowiązująco i bardzo jasno – Le Targ to idealne miejsce na sobotni, leniwy poranek, niezależnie od tego czy w lecie czy w zimie. Wielkie okna z widokiem na Park i galerię Art Stations  zaskakują: wydaje się bowiem, że wychodzą na wielkie targowisko, skąd do środka, wprost do otwartej kuchni, trafiać powinny świeże warzywa i owoce. I trafiają, bo „letargowi” dostawcy to rolnicy z okolic Poznania zaprzyjaźnieni z właścicielką restauracji. To dzięki nim sałaty, które tu zamówicie, są superświeże, a owocowe koktajle aż pachną.

To, co jednak najbardziej pachnie w Le Targu, to wypiekane tu bułki, chleby, ciasta i drożdżówki – z rogalami marcińskimi włącznie. Piętrzą się na kontuarze za szybą, kusząc i zwodząc na manowce wielbicieli glutenu, którzy dodatkowo mogą obserwować fascynujący spektakl: przygotowywanie, wyrabianie i wyciąganie z piekarników gotowych wypieków. Zwłaszcza, jeśli przygotowuje je pani Stenia, zagarniająca palcami ciasto na kolejny pączek.

To pani Stenia, od lat specjalizująca się w domowych ciastach, przygotowuje tutejsze serniki. Obok niej zwija się specjalista od innych wypieków – pan Krzysztof, prawdziwy pasjonat. Żytni na miodzie, komiśniak, czystoziarnisty, orkiszowy i Siemowita jego autorstwa są tu nie tylko do zjedzenia na miejscu, ale i do zabrania do domu.

Na wielkim wiejskim bochnie robi się tu śniadaniowe kanapki – zarówno klasyczne croque monsieur i madame, jak i tosty: z rukolą, kozim serem, suszonymi pomidorami, z szynką wiejską i żółtym serem lub hit – z jajkiem sadzonym i bekonem. Na śniadanie można tu też zamówić klasyczny polski twarożek z warzywami (ogórkiem i rzodkiewką, szczypiorem i pomidorem), oraz robioną na miejscu granolę.

Breadarianie – czyli wyznawcy pieczywa – mogą też „wyżyć się” zamawiając śniadanie składające się tylko z miejscowych chlebów do wyboru, podanych z domowymi konfiturami i ręcznie robionymi kremowymi czekoladami. Te też można zabrać do domu – na pólkach stoją obok innych przetworów: w tym genialnego smalcu, jabłkowych galaretek czy dżemów.

Nie wpadajcie tu jednak jedynie na zakupy, raczej od zakupów zróbcie tu sobie dłuższą przerwę – rozsiądźcie się na jednym z kolorowych krzeseł – nie od pary, ale za to idealnie do siebie pasujących – i pogapcie się na pracę zwijającej się ekipy od warzyw i chleba. Naprawdę można tak spędzić na tym fascynującym spektaklu cały dzień!
Zdjęcia z: www.facebook.com/LeTargBistroBar/